Rachunki z roku 1868. Rok 3 (Kraszewski Józef Ignacy)
Strona 95
Głęboko poważając stan naukowy, nie mogę okazać większego dlań szacunku jak przez zupełną otwartość. Władza, którą mam zaszyt sprawować, nie potrzebuje żadnych tajemnic; w niej wszystko dzieje się jawnie (!) i przytem od pierwszej chwili naszego poznania się z wami, pragnąłem, żebyście mnie widzieli takim, jakim jestem w rzeczywistości, to jest całkowicie Rosjaninem i nietylko z pochodzenia i z nazwiska, lecz z moich uczuć i poglądów, i śmiem mniemać, ze wszystkich mych działań. Zresztą proszę się nie przestraszać, (!!!) przymiot Rosjanina wcale nie mieści w sobie nienawiści względem innych plemion, wchodzących do składu naszego państwa. "Wiem, że wam powtarzają, iż Rosjanie nienawidzą Polaków, nie wierzcie temu, jest to nieprawda. Rzadki naród okazuje taką bezstronność dla innych narodów, jak Rosjanie. (?) Rzeczywiście ostatnie smutne wypadki, a w szczególności obce mieszanie się do naszych spraw domowych, rozbudziło w narodzie rosyjskim bardzo zrozumiałe i słuszne oburzenie; lecz czas ten minął, namiętności uspokoiły się i Rosjanin po dawnemu pozostał obcym wszelkiej systematycznej nieprzyjaźni. Co się tyczy mnie osobiście, mniemam, iż z moich czynów (??) przekonaliście się, że staram się być równie bezstronnym dla zakładu, jaki wy przedstawiacie, jak dla rodowitych rosyjskich i że zawsze jestem gotów współdziałać do zaspokojenia potrzeb tak waszego zakładu, jak i dotyczących was osobiście, o ile to będzie odemnie zależało. Spodziewani się, szanowni pano wie, że na szczerość moich słów, odpowiecie szczerością waszych czynów, i że znajdę was podobnie, jak w stanie naukowym wszystkich rosyjskich uniwersytetów, współpracowników w tak ważnem i niełatwem dziele oświecenia publicznego, powierzonego mi przez najm.
zaufanie N. Pana."
Mowa ta robi wrażenie napisanej dla Europy, czuć w niej, że się spodziewała tłumaczenia, komentarzy, że goniła za efektem w Niemczech i Francji. Nie jest niezręczną, choć wysmażoną, nieco, a nadewszystko przy zaręczeniach zupełnej otwartości, najjawniej fałszywą. Podnosić tych zapewnień ministra, że język rosyjski bez przymusu się do szkół wprowadza, że nie myślą o wynarodowieniu Polski i t. p. nie ma potrzeby.
Ciekawam jest rozróżnienie rodowitych ruskich od przyłączonych prowincji i warunki pod jakiemi uniwersytetem stać by się mogła szkoła główna. Za granicą przemówienie to mogło być wcale nie źle przyjętem, ale słyszeć je w Warszawie było wcale co innego...
Z powodu tej mowy, za granicą ukazała się petycja mieszkańców Królestwa, która jako curiosum także na zamieszczenie choć częściowe zasługuje. Miała ona być wręczoną, panu ministrowi — ale