Rachunki z roku 1868. Rok 3 (Kraszewski Józef Ignacy)
Strona 81
Brakło tylko urodzonego za naszych czasów pojęcia, że barbarzyństwo moskiewskie jest jakąś formą nowej, odrębnej cywilizacji słowiańskiej na zaraniu i że z niego ma się narodzić jakiś nowy porządek dla świata.
Od lat więc sta mutatis mutandis powtarza się u nas jedno, wybitniej to słabiej i — jeśli się Bogu podoba, walka ta jeszcze wiek przedłużyć się może i nie zostanie rozstrzygniętą...
Po kilkuset latach... Moskwa uzna nieudolność swoją, i... niezgadujmy przyszłości.
*** *** ***
Po stu latach znęcania się nad Polską widzimy w r. 1868. w cały wiek po barskiej konfenderacji — Królestwo i prowincje polskie w rękach Moskwy — mimo nieludzkiego ucisku — tak żywotnemi, tak silnemi duchem iż chwilami... przycho dzi myśl dziwaczna, grzeszna, poczwarna — życzenie prawie, aby wszystkie części Polski połączyły się idąc pod ten nowicjat batoga, który by może ubywające w innych życie obudził, nim Bóg da samoistne.
Na zgasły i gasnący gdzieniegdzie patrjotyzm polski, — moskiewski ucisk byłby najlepszem lekarstwem...
Gdy gdzieindziej żywot łatwiejszy, znośniejszy, działanie rządów nie tak okrutne i boleśne — skutki przecież moralne daleko są zgubniejsze; życie jakiemiś niepostrzeżonemi szczelinami wycieka, energja uchodzi, zobojętnienie się zwiększa... w Królestwie z zadanych ran tryska jeszcze żywa krew. Bo w Prusach i Austrji nawet, cywilizacja bądź co bądź potężniejsza, stara, oddziaływa na naszą, z wielu miar pokrewną, i zwolna, nie walcząc nawet, ją przemaga. Tu z dziczą tą zetknięcie nie grozi niczem oprócz gwałtu cielesnego, który nie dosięga ducha...
Jesteśmy dziś na sobie samych eksperymentatorami środków, które lepiej i skuteczniej zabijają narody!!
Na Grecji dzisiejszej, na Włoszech po części, na Irlandji uczymy się, jak przedłużony ucisk i nie wola z narodów najszczęśliwiej obdarzonych, łupiny tylko nadgniłe i ogryzki zostawują — Moskwa, dzięki Bogu — nie tknęła jeszcze nas tak głęboko.