Rachunki z roku 1868. Rok 3 (Kraszewski Józef Ignacy)
Strona 80
powtarzające się, dowodzą przeciwnie, i kłam jej zadają.Środki użyte przeciwko Polsce, nie były nigdy ani zbyt mądre i głęboko obmyślane, ani też skuteczne; instynkt nadawał im kierunek więcej niż rachuba. W czasie jednego panowania Aleksandra I. charakter osobisty cesarza nieco zmodyfikował walkę przeciw Polsce; — zdawała się przerwaną.... Nie było tak w istocie ani na chwilę; Aleksander miał tę grecką prawdziwie chytrość, która działanie jego, acz równie przeciw nam skierowane, czyniła znośnem, łagodnem, łudziła miłością podstępną ks. Czartoryskiego, Puławy i wielu a wielu ludzi dobrej wiary a miękkiego serca.
Wierzyli w to, że Aleksander "wskrzesiciel Polski" miał dla niej serce...
Tak samo Aleksander II. za czasów Mikołaja, będąc następcą tronu, w gronie dobrych przyjaciół z dwoma Lambertami, z Rzewuskim itp. lubił rozmawiać złą polszczyzną i uchodził za przyjaciela Polaków!
Quantum mutatus ab illo!Aleksander I. stworzył Królestwo, obiecywał ks. Czartoryskiemu, że przywróci prowincje zabrane, nie wytępiał Polaków jawnie, ale i za niego rusy fikacja szła pokątnie innemi drogami, a z Rosjanami mówiono o tej sprawie cale inaczej.
Ale potrzeba było zyskać miłość, zaufanie i uśpić nieszczęśliwych. — Mikołaj nie taił się z nienawiścią ku Polsce, tępił wszystko Polskie; on pierwszy granicę królestwa otworzył ku cesarstwu, zapowiadadając wcielenie zupełne, a mimo to jeszcze jakiś dyplomata mógł o nim rzec, że z całego państwa moskiewskiego, on był najlepszym Polakiem...
Wszyscy oni bowiem w tej sprawie posłuszni byli nietylko osobistemu przekonaniu, ale prądowi idei moskiewskiej, wiecznie nam nieprzyjaznej i instynktowo walczącej z Polską od Iwana Groźnego do Aleksandra II. Żaden z panujących wyraźnie przeciwko usposobieniom swego narodu iść nie mógł i nie chciał, jedni w interesie państwa nienawiść tę starali się poskromić i uśmierzyć, drudzy dla popularności jej służyli.
Szło więc odwiecznie między Moskwą a Polską o śmierć lub życie. Dwie narodowości przedstawiały dwie krańcowo przeciwne idee, a zwykła nienawiść plemion sąsiednich formę nadawała tej walce, więcej niż plemiennej, bo zasadniczej.
Za Stanisława Augusta rządzący w Polsce am basadorowie postępowali jak Potapowy, Murawiewy i Bezaki; też same zarysowywały się wymagania, rozporządzenia, wykluwały idee i pretensje, toż samo żywiło przekonanie, że wyższość siły zwierzęcej, powinna była zrównoważyć lub zniszczyć wyższość naszej cywilizacji.