Rachunki z roku 1868. Rok 3 (Kraszewski Józef Ignacy)
Zobacz też:
Strona 74
siebie, rodziny i ludzi, którzy się z nim łupieżą dzielili.
Tak za cenę, śmieszną, dochodzącą ledwie rocznych intrat dawniejszych zmusił do sprzedarzy ogromnych dóbr Jaroszyńskich (Sieniawa, N. Konstantynów i t. d. ) tak zrujnował dla któregoś ze swych krewnych czy protegowanych Platera Konstantego (Lince) i mnóstwa innych osób. Nowi nabywcy z ręki Bezaka, dawali często tylko nic nie znaczący zadatek, nie kryjąc się z tem, że reszty szacunku płacić nie myśleli. Proces był niepodobieństwem — grabież prosta została bezkarną. Skarżącym się na to grożono Sybirem lub wywożono do Rosji.
Postępowanie było bezwstydne, zuchwałe i umiejętnie korzystało z obrachowanej niechęci dla Polaków w sferach najwyższych... które się sprawami temi zajmować ani o nich słyszeć nie chciały.
Bezak wiedział, że nie będzie karanym, o opinja wcale nie dbał, rozbijał więc po prostu, jak człowiek bez sumienia, któremu szło o zbogacenie się tylko.
Obejście się z obywatelami brutalskie, bezwzględne, obrażające, czyniło go nieznośnym, nawet
w Kijowie i na Wołyniu, nawykłym do absolutyzmu i fantazji Bibikowa. Jedna z wielu scen da o tem wyobrażenie.
Któregoś dnia carskich imienin czy uroczystego święta, wszystko co się znajdowało w Kijowie, duchowieństwo, wojskowi, obywatele zgromadziło się w sali poprzedzającej apartament Bezaka w wielkich mundurach i paradzie. W chwili, gdy się spodziewano ukazania wielkorządzcy uroczystego, otwarły się drzwi i wyszedł w istocie, ale w szlafroku, czapce, z arkuszem bibuły w ręku i kluczem od pewnego apartamentu, minął jakby nie widząc ustawione szeregi.... W kilka minut później powrócił i dopiero w pół godziny zjawił się ubrany, dla przyjęcia hołdów należnych.
Przejście przez salę było umyślne i rozmyślne, dla okazania, jak sobie mało ważył tych wszystkich panów, w śród których duchowieństwo katolickie, szlachta, urzędnicy wyżsi się znajdowali.
Z tego wywnioskować łatwo, jak się obchodził z temi, którzy zmuszeni byli do niego się uciekać.
Nigdy nikomu z najstarszych wiekiem i najpoważniejszych obywateli siąść u siebie nie dopuścił, a gdy hrabia Alfred P....... mu się prezentował,
www.ew-art.pl