Rachunki z roku 1868. Rok 3 (Kraszewski Józef Ignacy)
Strona 63
Ten brzmi dosłownie tak:
"Zakazuje się użycie polskiego języka: we władzach rządowych, w ogólności w interesach służbowych, w kościołach, teatrach, klubach i innych zgromadzeniach, tudzież i na ulicach przy tłumie ludu.— W tym ostatnim razie, jeżeli język polski użytym będzie nie w prywatnej rozmowie, lecz w odezwie politycznej (??) —we wszelkich innych razach za użycie języka polskiego do kary pieniężnej nie pociągać. Podając to naczelnikom powiatów i policmejstrom do stosownego wykonania, polecam w pociąganiu do kar w tej mierze postępować z należytą oględnością" aby nie narażać się na cofnięcie kar, w razie słusznych narzekań. " —
Chociaż okólnik ten ogólne wywołał oburzenie, ledwiebyśmy nie chcieli stanąć w warunkowej jego obronie.
Nie ma wątpliwości, że go źle zrozumiano, że duch jego i znaczenie (nie jasne wszakże ) było, iż język urzędownie zakazany, prywatnie był dozwolony, i że użycie go w pewnych tylko warunkach karę za sobą pociągnąć mogło.,
Po absolutnym zakazie dawniejszym i najarbitralniejszych sztrofach za wykrzykniki małych dzieci — stosunkowo intencja była uregulowania nieładu i wykazania pewnej tolerancji.
Słuszność każe uznać to, co prawda. Ale czynownicy i zgraja apostołów pojęły rozporządzenie inaczej, wykonano go też nie wedle myśli pierwotnej, a Potapów komentarzem uniewiniającym, tłumaczyć się nie mógł. Tak więc, jedyne rozporządzenie może nieco łagodniejsze, obiegło Europę jako nowy ucisk i targnięcie się na najświętsze prawo człowieka, używania rodzinej mowy. —Habent swa fata... ukazy.
My, cośmy w Moskwie nawykli do tego, co gdzie indziej za despotyczną przemoc się uważa, cośmy się dziwić przestali zakazom i napaściom, dowiedzieliśmy się dopiero z oburzenia Europy, jak srodze byliśmy ciśnieni od wieku. Wszakże to nie był pierwszy zakaz użycia języka. — Niech kto spróbuje do namiestnika w Polsce przemówić po polsku!!
Na Europie ukaz Potapowa zrobił ogromne wrażenie, powitano go okrzykiem zgrozy, oburzenia, szyderstwa. Niemieckie dzienniki, przewidujące już teraz lepiej, że to, co dziś spotkało język polski, jutro może dotknąć niemieckiego, wyraziły cały swój gniew z tego powodu, nie szczędząc wyrazów. Volkszeitung National, Zukunft i inne jednozgodnie potępiły to jako rzecz nową i po raz pierw szy usłyszaną! Przecież już za Murawjewa językiem tym nigdzie się bezkarnie odezwać nie było wolno.