Rachunki z roku 1868. Rok 3 (Kraszewski Józef Ignacy)
Strona 6
Padamy dziś nie tyle od ucisku srogiego, bezprzykładnego nieprzyjaciół, jak raczej pobici własną bronią znowu, brakiem cnoty... hartu, potęgi ducha...
Z tego to upadku naprzód podźwignąć się byłoby obowiązkiem naszym, lecz cóż począć z chorą tą społecznością, która w boleściach odpycha lekarstwo, utrzymując, że jest zdrową, że jest silną, że nie potrzebuje nic i że tak jak istnieje... żyć sobie dalej powinna...
Co począć z Galicją, która się oburza na czynione jej zarzuty nieładu, próżnego szermowania słowy, nieudolność do czynu... a chce uchodzić za kraj ubłogosławiony i pełen wyjątkowych doskonałości a niedoścignionych wzorów?.. Co począć z Królestwem, które składa winę na ciemięzców, a do upadku obyczajowego przyznać się nie chce, z Księstwem Poznańskiem, które lada życzliwe słówko gniewa i jątrzy, z wędrowcami naszemi za granicą, którzy lekkomyślność swą chcieliby sprzedać, jeśli nie za cnotę, to za dowód żywotności!
*** *** ***
Wpatrzywszy się w nasz stan wewnętrzny, od niego więcej krwią oczy zachodzą niż od dzieł opra wców.
Uciskowi wszelkiemu oprzeć się można, gdy siła w duszy niewyszczerbioną leży; — tej nam nikt wydrzeć nie jest zdolnym, jeśli my sami onej potęgi nie zabdykujemy dla prywaty, dla słabości, dla próżności, przez znękanie.
Mówią, że Kościuszko po bitwie pod Szczekocinami, miał wyrzec te słowa dziś jeszcze do nas mogące się zastosować — Nie obawiajmy się nieprzyjaciół naszych, lękajmy się sami siebie. — W jednym z listów swych Zygmunt Krasiński na inny sposób wypowiada tę samą prawdę: Mówią nam dzieje wszystkich uciśnionych ludów, iż naród tylko z własnej ręki ginie. Mordercą zawsze jest on sam, on sam jest najczynniejszym sprzymierzeńcem kata.
Ale gdy już choroba doszła do tego stopnia, że jej chory nie czuje, im krytyka ostrzejszym nożem chce wyrzynać gangrenę, tem z większą siłą ją odpycha...
Tak jest w tej chwili z nami; my chcemy ginąć i gniewamy się, gdy kto nam do tego przeszkadza... Lekarz staje się nieprzyjacielem; proroków kamienujemy, aby ich głosu nie słyszeć.
*** *** ***