Rachunki z roku 1868. Rok 3 (Kraszewski Józef Ignacy)
Zobacz też:
Strona 5
W ogólnym stanie jej przez rok ostatni nie zaszła zmiana widoczna, silna na lepsze... nie dźwignęliśmy się wcale, a co najgorzej umysłowy, naukowy nasz upadek coraz jest wyrazistszym...
 
*** *** ***
Nie całą winę smutnego stanu dzisiejszego przypisujemy samym sobie, jakkolwiek silni niegdyś duchem, musieliśmy uledz wpływom zabójczym zadawanej nam systematycznie trucizny. Trucizną, tą było wychowanie obrachowane na ogłupienie, na wycieńczenie umysłów, demoralizacya płynąca z góry a podmywająca nas z dołu, cały szereg środków, jakiemi świętokradzko posługują się władze mianujące zrodzonemi — (o ironijo!) z łaski Bożej! Moskwa, a w inny sposób i drudzy współwinowajcy obchodzili się z nami, usiłując zabić — wyniszczyć, cóż dziwnego, że sto lat karmieni pokarmem zatruwanym, szalejem, słabniem i konamy..?
Ale też wszystkiej winy despotyzmowi, nieubłaganemu prześladowaniu przypisywać się nie godzi. Naród, który ma świadomość swego położenia, wiedzę niebezpieczeństw otaczających, broni się i czuwa; myśmy często opuścili ręce, zdali się na losy
i posiłkowali oprawcom... myśmy zasklepieni, środki przeciw nam przedsiębrane, dla świętego spokoju, uznawali niemal uprawnionemi. Jedna połowa narodu obracała się przeciwko drugiej, opierając na nieprzyjacielu.
Bezsilność nasza, dezorganizacya, błędne tułanie się myślami, podobne do tułania się rozproszonych wygnańców naszych — byłoby nie do wiary, gdybyśmy nie patrzyli na nie.
Nie tak politycznych swobód, nie tyle nam brak pojęć zdrowych o sytuacyi naszej międzynarodowej — jak społecznego zdrowia i siły... jak reformy w rodzinie i indywiduach.
Nigdy tego nadto, nigdy dość powtarzać nie można, iż słabość nasza płynie z demoralizacji jednostek, z osłabienia węzłów łączących familią, ten najpierwszy zaród, bez którego zdrowej społeczności narodowej być nie może.
Narzędziami tępemi i połamanemi nic się nie robi. Upadło powstanie r. 1863. (niewczesne i nieszczęśliwe), nie zgniecione przez Moskwę, ale zabite samo przez się, lekkomyślnością, złą wiarą, zepsuciem ludzi, któremi się posługiwało. Byli między niemi bohaterowie... ale więcej szalbierzy i marnotrawników ducha i zasobów narodu. Czas to so bie powiedzieć i w piersi się uderzyć.
www.ew-art.pl