Rachunki z roku 1868. Rok 3 (Kraszewski Józef Ignacy)
Strona 49
Popularność też Moskali zyskuje z każdym dniem, chęć przypodobania się im wzrasta; w dziennikarstwie żarciki z Polaków i ich nudziarstwa na porządku dziennym — górą, Mongoły... Na to nie ma ratunku... moda ta jak inne, przyszła razem z baszłykami, oby razem z niemi przejść mogła...
Trzeba też przyznać, żeśmy bardzo nudni, kwaśni, że trochę za często wyciągamy ręce po składki, nadto się o litość modlemy, zbyt sobą starą, Europę nawykliśmy częstować.
Nigdy może na rozdrożach, gościńcach, po gospodach, wodach, kąpielach, przy ruletach więcej nie było Moskali. Respekt dla nich jest wielki, grosz mają" rzucają nim jeszcze po azjatycku, biją ale płacą, zabrzydzają domy ale wspaniale obchodzą się z uralskiem złotem.
Po cichu jeszcze czasem się z nich rozśmieją kelnery (bo z kelnerami się nie żenują) ale na głos dobre towarzystwo chwali ich bardzo.
Moskwa, jakby kokietowała Europę, wysyła najpiękniejsze swe nihilistki i emancypantki, największych elegantów i najszerszych ramion jenera łów.
kosztuje to miljony, ale reputacja robi się i ustala.
Język rosyjski, który dawniej na równi z chińskim był dla zachodu, codzień zyskuje więcej praw obywatelstwa; literatura się tłumaczy, udają nawet Francuzi, że w nią wierzą.
różnoby było faktom przeczyć, jakkolwiek smutne są dla nas, a dla Europy upakarzające.
Wyszła już ona z tego zaczarowanego koła sympatji dla ludów uciśnionych, dla. narodowości nieszczęśliwych, dla spraw wielkich; woli stanąć po stronie siły i szczęścia i z Proudhonem powtarza nam: — Ty umrzeć nie umiesz!!
W istocie grzechem to naszym, że posłuszni rozkazowi Moskwy, przyjacielskiej radzie Francji, zgodnie z życzeniem wszystkich umrzeć nie umiemy. — Wstydziemy się że żyjemy, przebaczcie panowie — i przeżyjem może was i epokę egoizmów ludzkich i narodowych i dożyjemy może odrodzenia świata, wskrzeszenia ojczyzny, miecza ognistego anioła i sprawiedliwości Bożej.
Europa w oczach naszych chorą jest także, ale spodziewamy się, że jak przetrwała wiele innych, przebędzie i tę słabość dzisiejszą, choć po niej na obliczu jej ślady "zostaną jak po ospie.