Rachunki z roku 1868. Rok 3 (Kraszewski Józef Ignacy)
Strona 41
to osoby niegdyś zamożne, przywykłe do wygodnego, nawet miękkiego życia; dziś z żadnemi lub małemi zasobami, przedają, ostatnią łyżkę srebrną, futro, pamiątki rodzinne i jadą do Petersburga bez rekommendacji, bez znajomych, i pieniędzy, nie wiedząc nawet gdzie się udać.
"W nędznych poddaszach albo izdebkach brudnych dziedzińców; w najodleglejszej bo najtańszej części miasta szukają sobie mieszkania, jeżeli mieszkaniem nazwać można nędzny kącik, gdzie noc przepędzają; życie ich zaś na ulicy. Od rana do zmroku, w mróz lub błoto, upadając na siłach przebiegają miasto z jednego końca w drugi, a Petersburg tak ogromny, czasem milowe przestrzenie przebywać muszą.
"Czekać godziny na przejazd cesarza, wyglądać przejścia jakiego jenerała lub senatora: oto zatrudnienia dnia całego. Wszędzie odpychane, odpędzane z przedpokojów ministrów, łajane przez służbę, upakarzane na każdym kroku, co dzień z nową, odwagą rozpoczynają tę sarnę krzyżową drogę, i jakże często bez pociechy przyniesienia ulgi kochanym swoim! Niektóre mają tu jeszcze uwięzionych mężów lub zatrzymanych w szpitalach chorych... Zresztą wszystkie drzwi dla nich zamknięte,
żołnierz nawet nie raczy inaczej odpowiedzieć, jak swojem tradycyjnym nie Izia. Jakże nędznie żyją. te kobiety, aby o kilka tygodni przedłużyć swój pobyt tutaj, łudząc się ciągle nadzieją, że przecie coś ubłagać potrafią. Znam osobę niegdyś bardzo zamożną, która w Petersburgu z małą córeczką, przeżyła kilka miesięcy herbatą w cegiełkach i surową rzepą, bo to było najtańszem pożywieniem. Głód, zimno, utrudzenie, wszystko znoszą... a za ten grosz oszczędzony kupują stroje, karety, łakocie, dla żon, faworyt czynowników..."
Wedle świadectwa samych dzienników moskiewskich, w narodzie któremu wyjęto serce... wszczepiona. demoralizacja rośnie z dniem każdym.
Wieśćoblicza, że w r. 1860. sądownie poszukiwano występnych 321, 612 osób; w r. 1861. liczba ta wzrosła do 356, 542, w 1862. do 370, 756, w r. 1863 do 370, 519... Od r. 1863. wzrost już lak jest olbrzymi, tak straszliwy, iż każde inne społeczeństwo by się go ulękło... w Moskwie na tak małe rzeczy się nie zważa.Że wypadki w Polsce, obejście się z Polakami, głoszone przez dzienniki zasady, dawane przez rząd przykłady nieludzkości wpłynęły na demoralizację ogólną, najmniejszem nie ma wątpliwości.
www.ew-art.pl