Rachunki z roku 1868. Rok 3 (Kraszewski Józef Ignacy)
Zobacz też:
Strona 3
szkodzi, że nas zbezczesczono, że poważniejsi nawet pisarze ze studencką zarozumiałością, z osobistych pobudek rzucali na nas w błoto powalanym kamieniem? Nam? jest to niemal chlubą, ale jakżeż smutnym symptomem dla kraju i czasu ta krytyka maluczka, czepiająca się drobnostek, zacierająca prawdy dla stosunków, i nieumiejąca wynaleść lepszej broni, nad osobistości i grubijaństwa??
Zamilczelibyśmy nawet zupełnie o krytykach i krytyce, bo były takie, które więcej politowania wzbudzały niż gniewu — ale wrzawa ona, powolne ucho jakie jej dał ogół, odstępstwo niektórych naszych druhów i współwyznawców... smutnym a przesmutnym są symptomem. Zamiast się poprawić, wolemy się odcinać, a krytyce wolim przyznać nieświadomość, namiętność, nieudolność, prywatę, niż poszukać w niej prawdy i uczcić ją.
Hałas na "Rachunki" był tak ogólny, pochodził z tak różnych obozów, iż nas o jednej rzeczy przekonał, to, żeśmy nikomu nie pofolgowali, nawet mimowolnie... Cieszym się z tego mocno... Dla książki jest to uznaniem jej bezstronności i dobrej wiary.
Ulęklibyśmy się pochwał i obrony, choćby najcichszych, myślelibyśmy, że one nam płacą za do-
 
bre a zbyt pobłażliwe słowo, które jakaś słabostka z nas wyrwać mogła.
Znamy zresztą dzieje krytyki społecznej nadto, byśmy nie wiedzieli, że skuteczną, być może tylko taka, której autorów palą, kamienują i wieszają. Wszystko to nas spotkało nietylko in effigie, ale nawet na domyślnem nazwisku, które denuncjatorowie pod naszym niby-pseudonymem dopatrzyli nieprawnie i... (niedokończym).
To co nas zabolało, nie dla siebie bolało — dla ludzi, którzy się poniżyli służąc chwilowym wymaganiom aż do fałszu.
Z małemi wyjątkami nie czytaliśmy jednego sprawozdania z "Rachunków" nacechowanego chłodną rozwagą i bezstronnością. Wartoby dla zachowania tych ulotnych karteczek, służących do obrazu umysłowego wieku naszego — karteczek, które się rozproszą, zebrać je jako dodatek do "Rachunków" naszych. Mieliśmy nawet myśl przedrukować te akta procesu, począwszy od Narodówki i Czasu, aż do Niepodległości i dzienników moskiewskich. — Trudność tylko zgromadzenia licznych tych dokumentów, używanych do obwijania pieprzu w tydzień po przyjściu na świat —
www.ew-art.pl