Rachunki z roku 1868. Rok 3 (Kraszewski Józef Ignacy)
Strona 26
—
*** *** ***
Kto dziś właściwie rządzi tem państwem ogromnem pod imieniem autokraty, który z wielu wpływami rachować się musi, nie widzimy jasno. Siły różnej natury przeciwważą się i krzyżują" wszystko tu jeszcze w chaotycznym wirze i bezładzie. Rewolucja i demokraci socjaliści stoją, górą, ale obawa o ich wpływ rośnie. Objawia się ona nieśmiało wprawdzie, rozsądniejsi szepczą, w imie zasad zachowawczych, camarilla mówi w imię konserwatyzmu europejskiego; ale w tym kierunku kroku uczynić trudno; dzienniki zarzucają, zaraz polonizm, germanizm i zgniłą cywilizacją zachodu.
Chcąc być Moskalem trzeba wdziać czerwoną koszulę, a rząd musi być moskiewskim albo zań uchodzić.
Co do programmu anti-polskiego wszelkie zresztą stronnictwa i odcienia się godzą; utrzymują, że Polskę należy zorać i zasiać na nowo, państwo gwałtem zjednoczyć, nie oglądając się na środki;
radykalni tylko chcieliby to przeprowadzić, w jednej chwili, nie tracąc czasu, bezwzględną przemocą; rozsądniejsi boleją nad koniecznością, uznając ją i niby użalają się nad Polaków losem. — Wałujew w salonach ma odwagę mówić: Ces pauvres Folonais, ale ich gniecie jak drudzy; Glos z wielkiego pragnienia, ażeby już Polski nie było, utrzymuje, że jej nie ma — "Potrzeba, pisze on, w samem Królestwie, usunąć te wyrazy: Polska, Polak, skoro nie istnieją już przedmioty, które temi wyrazami oznaczano. Wielki reformator Piotr I. gdy uśmierzył bunt strzelców, wyciął ich w pień, skasował ich nazwę, tak powinien dziś zrobić rząd cesarski z Polską i Polakami —"
Zaprawdę ciekawe i charakterystyczne.
Programm unicestwienia nie jednej zresztą grozi Polsce, pochłoniętej ale nie wcielonej, (bo nic się siłą nie assymiluje oprócz trupa) — zagraża on dziś równie nadbałtyckim Niemcom, Finladji dotąd niby szanowanej, wreszcie wszystkim tym narodowościom różnolitego państwa, które są dosyć rozwinięte i samoistnie by swój byt indywidualny ceniły i zapierać go się nie chciały.
Dobrze zrozumiany interes własny państwa tak