Rachunki z roku 1868. Rok 3 (Kraszewski Józef Ignacy)
Strona 20
że mniej więcej wyraźnie odbija się we wszystkich Polski dawnej prowincjach.
A im życie bujniej gdzie się rozwija, tem symptom ten dobitniejszym się staje.
W dawnej Polsce niezaprzeczenie życie polityczne, społeczne, życie per excellentiam narodowe, jedyne ogniskowało się we szlachcie na wsi. — Wieś panowała krajowi, miasta jej posługiwały. Miejska społeczność bez praw obywatelskich, bez pretensji do samoistności stała w cieniu, bez antagonizmu, często bez niechęci nawet, ale odosobniona i mało widoczna.
Od tego czasu żywioł szlachecki znalazł się w cale nowych dla siebie życia w warunkach; stracił wiele ze swego znaczenia, wiele z potęgi, zamożności i ducha nawet. — Odsunięty od zajęcia politycznego, od urzędów przez mocarstwa podziałowe, osłabł nie znajdując pracy, celu w życiu, skazany na czczy żywot rozrywek, płochości i włóczęgi niespokojnej.
Równocześnie mieszczaństwo, klasa średnia urosła nie tak w majętność, jak w ukształcenie i światło. Dwa lub trzy pokolenia po sobie idące, coraz staranniej wychowywane, postawiły ją intelektualnie na równi z dawną szlachtą. — Sama przeszłość
i tradycyja teraźniejszości popchnęły ją na drogę postępu nie hamowanego żadną tradycją, zachowawczą.
Tak gdy jedni schodzili niżej, drudzy się podnieśli — dwie klasy naszego społeczeństwa znalazły się prawie, na równi — przeciwko sobie stojąc... na jednej drodze... w obec siebie.
Niema dotąd pomiędzy średnią klasą a szlachtą dawną antagonizmu ani walki, dzięki Bogu, ale też wyznać należy, sojuszu i braterstwa nie ma. Niekiedy syknie słówko z tej lub owej strony... błyśnie wejrzenie, zrodzi się spór o precendencją, ale się to prędko łagodzi. —
Szlachta która była sama znalazła, w większych zwłaszcza ogniskach, współzawodników, łudzi sobie równych elegancją, francuzczyzną, obyczajem, zbytkiem, często płochością i wadami... Wady wprawdzie raczej są equivalentami, niż tożsamościami, ale ważą jedne tyle co drugie.
Niekiedy ubogi szlachcic podaje rękę bogatej pannie kupcównie, bogaty kupiec żeni się z biedną szlachcianką, fuzja ras i krwi odbywa się powoli i po cichu, ale fenomen dwóch przeciw sobie, stojących przodowników cywilizacji, dualizm społeczny trwa.
www.ew-art.pl