Rachunki z roku 1868. Rok 3 (Kraszewski Józef Ignacy)
Strona 2
I. WSTĘP.
"Krytyką narody rosną" powiedział Stuart Mill, którego zdanie położyliśmy na czele "Rachunków" ostatnich. Jestto prawdą niezaprzeczoną, — ale, rosną krytyką tylko narody zdrowe i silne; słabe i rozkładające się, oburzając się nią, odpychają. Zepsucie staje się u nich nałogiem, upadek nie obchodzi, byle do brzegu przepaści w szale pijanym biedz mogły bez przeszkody...
I są straszne w życiu narodów chwile, które o losach ich stanowią... w których zwrot ku dobremu byłby możliwym, ocalił by jeszcze...; ale przemaga znużenie, znękanie, słabość lub rozpusta i naród się sam własną wolą i ręką dobija. — Spojrzyjcie tylko na narody, za kim idą, ja-
kiego głosu słuchają, — a odgadniecie ich przyszłość. Jeżeli społeczność szanuje jeszcze cnotę, nie jest głuchą na głos prawdy, drży ku dobremu, — dźwiga się ku poprawie jak chory z loża — powstanie i odrodzi się. Jeżeli jej przewodzą kuglarze, ciągną za sobą sofiści, jeśli zamiast przyznawać się do winy, chce z niej robić cnotę, jeśli wyśmiewa ofiarę, szydzi z męczeństwa, jeśli się rozprasza i rozbija... tam krytyka jest bezsilną, tam ona zostawuje po sobie tylko materjał historyczny, jak kamień, który ktoś kiedyś w ścianę gmachu lub muzeum wmuruje.
Był czas, żeśmy z wielu innemi, ufali w siły narodu, niespożyte wiekami i wyrobione niedolą... dziś wierzym, iż stuletnie kajdany nietylko zraniły nas ale wyssały życie...
Ze smutkiem żałobnym, rozpaczliwym, bierzemy pióro do rąk z obowiązku, bez nadziei pożytku, zapisując datę jak kronikarz dziesiątego wieku pisał ją na pargaminie, wśród ludu co jej nie czytał — dla potomności.
Wrzawa, którą, wywołały ostatnie z r. 1867. "Rachunki," była charakterystyczną, przekonała nas, na jak niewielu sprawiedliwość, rozwagę, powiedziałbym nieledwie uczciwość liczyć dziś można. Cóż to nam