Rachunki z roku 1868. Rok 3 (Kraszewski Józef Ignacy)
Strona 16
dla nas stworzone. Poeta powiedział żeśmy i po największych stratach głupi...
Nigdy naród straszniejszych klęsk nie doznał żaden, jak my w tych latach, nigdy żaden dotkniętym nie był boleśniej w najdroższych uczuciach swoich, w najszacowniejszych skarbach: wiara, język, obyczaj, swoboda wszelka, naostatek cześć i dobre imię u ludzi odjęte nam zostały. — Tysiące naszych braci po krwi i po duchu padło ofiarą zemsty politycznej, instytucje pogruchotano, pokruszono i zdeptano tradycje nasze, poniszczono wszystko, cokolwiek pochwycić się dało...
Pomimo to... widzimy co dzień naszych wędrowców za granicą utyskujących na klęski i ruinę, a... trzpioczących się, jak w najlepsze czasy, pojących się rozpaczliwym jakimś szałem.
Często trudno o grosz dla nędzy bratniej, ale na zaspokojenie najdziwaczniejszych fantazji jest dosyć.
Cóż pomoże po raz setny boleć nad tem i wskazywać przepaści...
Zdaje się czasem, że patrzym na scenę jakiegoś obrazu... urwisko... a na brzegu para ludzi w szalonym tańcu niewstrzymana na śmierć le ci.
Tak! prawda! łatwiej wesoło umrzeć niż żyć smutnie. —
Kobiety, które dawniej u nas wiodły ku wszystkiemu dobremu, dziś biedne, oślepłe rwą, się pierwsze do tego bezmyślnego szaleństwa... i ciągną mężczyzn za sobą.
Na ten moralny kobiet upadek, można zaboleć, bo to groźba, dla przyszłości, zapowiedź naszej zguby.
W XVIII, wieku mieliśmy wiele kobiet — niestety! płochych, zalotnych, lekkomyślnych, słabych — ale te słabości ich (przebaczone wśród wieku i obyczaju ogólnego) nigdy do głębi duszy nie sięgały, do tej skarbonki uczuć szlachetnych, ludzkich, patrjotycznych — która wychodziła zawsze całą i nienaruszoną. Nie jedna z tych pań, mimo wielu błędów, stawała się — z tym uczuć zarodem — zacną na starość pokutnicą i matroną; nie jedna wśród płochości temperamentu, okupiła swe błędy czemś wielkiem, szlachetnem, serdecznem... Można się było litować, nikt nie miał odwagi potępić.
Dziś, na pozór może mniej daleko skandalicznych płochości, ale wystygnięcie, proza, praktycz ność, dotknęły nawet najdroższych, najczystszych skarbów duszy.