Rachunki z roku 1868. Rok 3 (Kraszewski Józef Ignacy)
Strona 15
przymiotnik), a nawet w duchowieństwie się rekrutują.
Rozproszeni są apostołowie przyszłości a skazani umiarkowaniem swojem na to, by prozelitów nie zyskiwali. Sam człowiek pracą własną i mocą osobistą przychodzi do tych przekonań, częstokroć boleśne przeszedłszy próby, często z jednego lub drugiego obozu wyrzucony.
Ze wszystkiego tego łatwo wyrozumieć, iż to, co ma przyszłość, na dziś wszakże oczom płytkim może się wydawać najsłabszem, a z pewnością mniej ponętnem od skrajnych utopij niebios i ziemi...
Tu twardy trud, tu nieuznanie, tu szyderstwo czeka tylko i życie cichego, nieznanego ofiarnictwa, wyśmiewanego głośno i dowcipnie. Trzeba mieć z pewnością nietylko odwagę cywilną, ale militarną cierpliwość na ciosy; bo stoi się jak pułk nieruchomy w obronie baterji, a nieprzyjaciel kartaczami sypie, a szeregi się przerzedzają... i ruszyć ze stanowiska nie można.
Nie ponętne to, nie świetne, nie głośne, ale wielkie w oczach Boga i przyszłości.
Piękniej daleko puszczać się z szablą we wrzawę i tłum za sztandarem i siekać i bohaterować. Tu nawet pociechy bohaterstwa głośnego nie znaj dziesz.
uśmiech niewiary, a ze stron obu uznanie słabości... zarzuty mierności tylko.
Do tej też kupki sami ludzie przekonań żelaznych, wyznawcy prawdy dla prawdy należeć mogą, wiedząc z góry, że ani uznanemi nie będą, ani ocenionemi, ani nawet spostrzeżonemi.
Lada krzykacz ich zahałusuje, lada gwałtownik zwycięży pozornie, lada kuglarz uwagę od nich odciągnie.
Pociechą tylko wewnętrzny głos sumienia i dopełnienie powinności.
*** *** ***
Na skażenie obyczajów, na płochość naszę, nieopatrzność, na kompromitowanie narodowej godności — mielibyśmy prawo narzekać w tym roku jak w latach ubiegłych — bo pragniemy ten naród nasz w chwili męczeństwa widzieć świętym, czystym, niepokalanym myślą nawet niegodną jego przeznaczeń. Ale na cóż się zda głos smętny wołającego na puszczy człowieka... któremu nikt nie da ucha i serca.
Niestety, jesteśmy niepoprawni: owo stare przysłowie o mądrości po szkodzie, dziś już jakby nie