Rachunki z roku 1868. Rok 3 (Kraszewski Józef Ignacy)
Strona 100
Sprawy kościelne szły jak inne, rozwiązywano je wedle formuły ogólnej samowolą i gwałtem; niekiedy niezręcznie się z nich tłumacząc lub otwarcie nawet przyznając do obojga.
Wiadomo powszechnie, że jeszcze za metropolity Siestrzeńcewicza, a jak utrzymują, z jego inicjatywy (1798 — 1801.) ustanowione zostało w Petersburgu kolegium rzymsko-katolickie. Stworzono je z delegatów wysyłanych przez wszystkich biskupów państwa na asesorów, pod zwierzchniem prezesostwem wskazanego przez rząd członka, zwykle biskupa lub sufragana metropolity. — Celem tego kolegium było zapobieżenie, aby duchowieństwo katolickie wprost z Rzymem i papieżem żadnych nie miało stosunków, a razem powolne do form syzmy zbliżanie, przez nawykanie do innej niż Rzym zwierzchności, która łatwo pod wpływem rządu, interesa kościoła zdradzić mogła.
Rzym nigdy żadnym konkordatem, jak we Francji, tego porządku rzeczy i kolegium nie uznał; potępił je, znosił, tolerował a raczej ignorował, przyjąć tej instytucji pośredniczej nie mogąc, gdyż nadwerężała zasady same kościoła i obowiązki synowskie duchownych względem ojca św. przenosiła na ten rodzaj synodu...
Zwykle rząd od siebie jeszcze delegował syzmatyckiego urzędnika (rodzaj prokurora), który nadzorował nad czynnościami kolegjum. — Ono, w sprawach, które uznawało za właściwe do posłania pod rozstrzygnięcie w Rzymie, za pośrednictwem ministra spraw wewnętrznych (do którego departamentu należą obce wyznania) znosiło się z papieżem, a pisma papiezkie (jeśli uznane były za nieszkodliwe!!) przez tegoż ministra przechodziły do kolegjum, które je biskupom do wiadomości podawało!!Łatwo więc ocenić, jak instytucja ta groźną być mogła dla kościoła. — Mogła ona przy nacisku rządowym narzucać mu, co się jej podobało i przez czas długi zastępować niejako papieża, z którym stosunki gabinet petersburgski zrywał często — mogła naostatek powagą swoją narzucać duchowieństwu rozporządzenia najszkodliwsze interesom kościoła, przez rząd podyktowane.
Kolegjum to ustanowione dla biskupstw podwładnych metropolji mohylewskiej tylko, nigdy do Królestwa Polskiego nie sięgnęło, którego centralna władza duchowna była przy arcybiskupie warszawskim.
Teraz wcielając sprawy Królestwa do Cesarstwa,